4
3
2

e8cc5f75-0e14-4fc6-8571-9ad9682d935e
32f27fe8-1fb1-4557-9bcd-6d08047c7dc9
b6987c04-c986-421b-b2a5-7e58aefc3d90
00698e23-065d-42e1-8cdc-d5a30d27c888
c25d7a01-18dc-42e6-90b0-c09bf77396af
8468d1e0-3bbb-4ce5-ae33-8c6e367ff3a0
50d1a836-b94d-49d5-adcf-7fd541c0f467
7c3a97d0-ce32-47f9-b5ca-9730d6512f0b
373ffa2e-3b16-40c9-99b0-b1e914f85e69

Powiedział Bartek, że dziś Tłusty Czwartek,
a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła.

Tłusty Czwartek to święto wyczekiwane przez wielu smakoszy dobrych słodyczy. Polskie pączki zaczęto wypiekać już na przełomie XVII wieku. Właśnie w tedy rozpoczął się pierwszy przesąd, który mówił, że trafienie na wypiek nadziewany migdałami bądź orzechami, będzie szczęściem i dostatkiem. Już w tamtych czasach potrafiono się hucznie zabawiać.

Właśnie w taki sposób wszyscy Rzymianie żegnali okres zimowy i witali budzącą się do życia wiosnę. Był to okres, w którym można było pozwolić sobie na grzech i zajadać się tłustymi potrawami. Soczyste mięsa popijano mocnym alkoholem, a na sam koniec przegryzano pączkami, zrobionymi z chlebowego ciasta. Właśnie ten dzień zapoczątkowywał Tłusty Tydzień, czyli okres, w którym każdy mógł najeść się ponad stan. Pozwalano sobie niegdyś na spore ilości tłustego mięsa, skwarki oraz słoninę. Ostatnie dni karnawału nazywano zapustem, gdyż inicjowały czas uciech oraz sytego jedzenia. W tym okresie należało wykorzystać czas na napełnienie swoich żołądków, przed 40 dniowym okresem postu, w którym każdy wierny katolik powinien zachować wstrzemięźliwo. Podstawowymi przysmakami, które kojarzą nam się z Tłustym Czwartkiem są zdecydowanie pączki oraz faworki.

Z roku na rok zapominamy o starych tradycyjnych słodkościach, które niegdyś gościły na Polskich stołach. Głównym celem tego święta było wielkie obżarstwo, a na stołach domowników mogliśmy dostrzec smakołyki, podawanie nie tylko na słodkość. Niektórymi z nich były na przykład bałabuchy, małe, pszenne bułeczki, które podawane były z dodatkiem roztopionej słoniny i skwarkami. Kolejną słodkością były hreczuszki, czyli podawane na słono pierożki z białym serem. Nie mogło również zabraknąć plińców oraz racuchów na słodko.

Najbardziej rozbrykanym rejonem Polski, było Pomorze. Nie można zaprzeczyć, że podczas Tłustego Czwartków nie mieli sobie równych do zapustnych zabaw. Wśród męskiej części społeczeństwa królował jędrzny taniec. Jego zadaniem było wywróżenie wysokości zboża, w przyszłym plonie. Głównie do tego typu zadań, wykorzystywano młodych, zwinnych mężczyzn. Kobiety natomiast korzystały z tańca lennego. W porównaniu do męskiej wersji, w zabawie brała udział najstarsza z kobiet. Jej podskok, a raczej jego wysokość miała wróżyć wysokość lnu.
Nie można również zapomnieć o regionalnych przysmakach. Na pomorskich stołach mogliśmy spotkać purcle, ruchanki oraz oparzeńce.
Równie popularnym tańcem był miotlarz, który doznał sławy w Kociewiu. Do tej zabawy trzeba było zorganizować znacznie więcej osób. Uczestnicy ustawiali się w dwóch rzędach, w jednym chłopcy w drugim dziewczynki. Pomiędzy nimi stała jedna osoba, której towarzyszyła drewniana miotła. Jej zadaniem było podrzucenie miotły i wyznaczenie osoby towarzyszącej w tańcu. Była jednak jedna ważna zasada, że chłopcy muszą wybrać dla siebie partnerkę, a kobiety partnera. Osoba, która jako ostania została bez pary, musiała wziąć miotłę w dłoń i z nią zatańczyć.
Żeby nikt ze społeczeństwa nie był pokrzywdzony również pasterze i rybacy posiadali swoje specjalne zabawy na ten dzień. Żeby uczestniczyć w pasterskiej zabawie trzeba było posiadać specjalne rekwizyty, czyli kije i łańcuchy. Rybacy natomiast zgromadzali się w szypra i uczestniczyli w zarzewiach. Zaszewiny trwały dwa dni i polegały na wspólnym stworzeniu rybackiej sieci. Po zakończonej współpracy, siec podwieszano pod sufitem i wspólnie się w niej huśtało. Rybak, który jako ostatni zdołał się z niej wyplątać, musiał postawić beczkę piwa.

Od lat krąży bowiem staropolskie przysłowie, które mówi „Powiedział Bartek, że dziś Tłusty Czwartek, a Bartkowa uwierzyła, dobrych pączków nasmażyła”.
Nie ma się zatem co dziwić, że każdy z nas stara się dotrzymać tradycji. Na ulicach zaczynają pojawiać się kolejki, a niektórzy zaglądają do okien cukierni już od porannych godzin. Niektórzy spędzają wolne chwilę w domowym zaciszu, tworząc smakowite wypieki inni zaś nie tracą czasu i pędzą do pobliskich cukierni. Wszyscy zatem mają własne sposoby na świętowanie Tłustego Czwartku. Nie jest bowiem tajemnicą fakt, że każdy z nas wierzy w jeden staropolski przesąd. Jeśli nie skusimy się chociażby na jeden ze słodkich przysmaków, nie będziemy mogli liczyć na dogodne życie w dostatku.

Back to top